Rent | moje-musicale.pl

Rent

03.05.2009 | komentarze: 0 | galeria zdjęć

Musical czerpie inspiracje z wielu rozmaitych źródeł i dzieł już istniejących. Nie sposób nie dostrzec podobieństwa między „Miss Saigon” i operą „Madame Butterfly”, czy nawiązań do „Pigmaliona” w „My Fair Lady”. Na podobnym schemacie opiera się rockowy musical „Rent”, bazujący na „Cyganerii” Giacomo Pucciniego.
Mamy tu jednak wersję uwspółcześnioną – nowojorska bohema przedstawiona jest z perspektywy grupki przyjaciół, borykających się z problemami bezdomności, braku środków na opłacenie czynszu, z chorobami, uzależnieniami… W dodatku ta zbieranina jest ze sobą rozmaicie powiązana poprzez mniej lub bardziej nietypowe relacje uczuciowe. Całość – mimo silnego uwypuklenia problemów i trudów, z jakimi zmagają się ci młodzi ludzie – przesycona jest jednak radością i afirmacją życia.
Losy bohaterów są skomplikowane i osobie, która trafiła do teatru, właściwie trudno odnaleźć ich analogie we własnym życiu z uwagi na raczej odmienny sposób egzystencji. Są to bowiem ludzie żyjący z dnia na dzień, bez myślenia o przyszłości, poddający się chwilowym, nie zawsze właściwym rozrywkom. Zagubieni, samotni, niemający własnego miejsca w życiu, rozpaczliwie poszukujący akceptacji i miłości. Niby tacy, jak większość, ale jednak – w tym kontekście – zupełnie inni.
Fabuła musicalu jest na tyle złożona, że nieznając jego treści, trudno się nie pogubić. Na scenie zjawia się co chwilę nowa postać, poznajemy jej powiązania z kimś, kto jeszcze się nie pokazał publiczności, a następnie okazuje się, że aktualnie ów bohater związany jest z jeszcze innym wątkiem, poruszonym wcześniej. Bez streszczenia, bez charakterystyki postaci – trudno się w tym wszystkim zorientować.
Taki stan rzeczy może być efektem długotrwałego procesu powstawania musicalu. Wielokrotnie zmieniana fabuła i raz po raz pojawiająca się niemoc twórcza autorów w moim odczuciu nie przeszły bez echa. Jednak „Rent” wreszcie powstał, i – choć momentami może i lekko niespójny – wygrywał żywiołowością i energią młodziutkich artystów, którym powierzono role. Właśnie w tym tkwił sukces przedsięwzięcia – w młodzieńczej świeżości i bezpretensjonalności. I to zapewne z powodu odtwórców głównych ról – ich wieku i sposobu gry – „Rent” ciągle przyciąga rzesze młodzieży, zwłaszcza kilkunastoletniej. Starsi niekoniecznie wyjdą z tego spektaklu zachwyceni. Nastolatki – i owszem.
Mimo niedociągnięć w treści, „Rent” został doceniony i obsypany deszczem prestiżowych nagród. Znalazły się wśród nich Tony Awards i Nagroda Pulitzera. W moim prywatnym rankingu jest to jednak musical jeden z wielu – treściowo przeciętny, za to z dobrą, rockową muzyką.
„Rent” został zaprezentowany na II Festiwalu Teatrów Muzycznych w Gdyni przez żywiołowy zespół szczecińskiej Opery na Zamku.
„Rent” w Szczecinie miał swoją premierę 7 listopada 2008 roku. Przygotowania do niej zostały starannie zorganizowane, powstała nawet osobna strona internetowa, na której można było śledzić kolejne etapy powstawania musicalu i uzyskać interesujące informacje. Od strony PR-owskiej i marketingowej – pierwsza klasa!
Problemem staje się jednak nieco niewdzięczna tematyka „Rent”. Bo oto śledzimy na scenie zmagania z kłopotami, których większości z nas nie brakuje w codziennym życiu. I czasem chciałoby się od nich uciec, zamiast pogrążać się w kolejnych.
Abstrahując jednak od tematyki musicalu i libretta, które mogą się podobać bądź nie, oddać należy, że na tle pozostałych uczestników Festiwalu, spektakl wypadł dobrze, utrzymując się na średnim festiwalowym poziomie. Poprawnie zrealizowany, poprawnie zagrany i poprawnie zaśpiewany.
W oczy rzuca się przede wszystkim dobra reżyseria światła. Scenografia jest skromna i raczej umowna. Często pojawiającym się jej elementem jest ściana telewizorów, wykorzystywana w każdej co bardziej „medialnej” scenie. Zabieg interesujący, choć niekiedy nadmiernie odwracający uwagę od artystów. Skoro o wykonawcach mowa, to kilka słów o choreografii. Ta nie wbija się w pamięć, może poza nadmiernie ekspresyjnym i przesadnie prowokującym tańcem Mimi. Ponadto chwilami odczuwałam brak układów zbiorowych, do których tak bardzo przyzwyczaiły mnie gdyńskie spektakle.
Niezaprzeczalnym atutem szczecińskiej produkcji są natomiast kostiumy – przemyślane, dobrze dobrane i świetnie oddające naturę bohaterów. Tu największa pochwała szczególnie za „niezepsucie” strojów drag-queen Angel (co miało miejsce w chorzowskiej realizacji „Rent”) i doskonałe wyczucie względem kostiumu rock-mana Rogera.
Przejdźmy jednak do odtwórców głównych ról, bo przecież bez nich nie byłoby tego, co zobaczyliśmy na scenie – a więc energii i charyzmy, które „ciągnęły” spektakl. Najbardziej zauważalny i wybijający się jest Angel – chłopak ubierający się w kobiece fatałaszki i czujący pociąg do mężczyzn. To rola niezwykle wymagająca i będąca wyzwaniem dla jej odtwórcy. Doskonale poradził sobie z nim debiutujący na scenie, niespełna 23-letni Filip Cembala – on po prostu BYŁ kobietą, zarówno w zachowaniu, sposobie mówienia, gestykulacji, jak i tańcu. Co więcej, Cembali udało się ustrzec przesady i nadmiernej ekspresji, dzięki czemu wypadł naturalnie i wiarygodnie. Nie ma w tej opinii ani krzty przesady – młody artysta otrzymał bowiem za swoją kreację wyróżnienie od festiwalowego jury.
Kolejnym dobrym wcieleniem jest Collins, partner Angela, grany przez Piotra Charczuka. To następna postać stworzona bez sztuczności i z odpowiednią świeżością, w dodatku dobrze zaśpiewana i świetnie prezentująca się wizualnie.
Oprócz tej dwójki, kilka słów poświęcić należy debiutance Paulinie Łabie, wcielającej się w młodziutką narkomankę Mimi. To bowiem właściwa osoba we właściwej roli, odpowiadająca swojej bohaterce zarówno wiekiem (Łaba ma dopiero 19 lat), jak i lekkim zagubieniem. Młodość wyczuwa się również w melodyjnym głosie Pauliny i niczym nieskażonej grze artystki. Warto obserwować jej artystyczne losy, gdyż raczej nie zniknie za szybko ze scen muzycznych. Podobnego zdania było zapewne jury Festiwalu, które uhonorowało Paulinę Łabę wyróżnieniem.
Pozostałe kreacje niejako „utonęły” w całości musicalu i nie wyróżniły się. Lekki niedosyt i rozczarowanie poczuć można z powodu za mało charyzmatycznego, za mało zbuntowanego i za mało rockowego Rogera Mariusza Totoszko, który w tym wykonaniu zdawał się być za grzeczny na nowojorską bohemę. Nieco wigoru zabrakło również Maureen, kreowanej przez Sylwię Różycką, a filmowiec Mark? Był. I momentami z niewyjaśnionych przyczyn lekko mnie irytował.
Szczeciński „Rent” spodobał się jednak gdyńskiej publiczności, która tego wieczora składała się przede wszystkim z kilkunastoletniej młodzieży, zafascynowanej tym tytułem, przeżywającej wraz z bohaterami ich uczucia i śpiewającej z nimi piosenki. Nie dziwią więc owacje na stojąco. Bo „Rent” to musical o młodych i dla młodych, którzy jeszcze nie odnaleźli swojej drogi w życiu i którzy – choć z problemami – prowadzą radosne, beztroskie życie.

 

Opera na Zamku w Szczecinie
RENT
Premiera: 07-11-2008

Muzyka, libretto, teksty piosenek: Jonathan Larson

Prapremiera światowa: 13-02-1996, New York Theatre Workshop
Prapremiera polska (w języku angielskim): 15-04-2005, Centrum Stocznia Gdańska, Gdańsk (grupa Maybe Theatre Company)


Realizatorzy:
Reżyseria i przekład: Andrzej Ozga
Choreografia: Tomasz Tworkowski
Scenografia: Mariusz Napierała
Kierownictwo muzyczne: Maciej Cybulski

Obsada RENT podczas festiwalu:
MIMI - Paulina Łaba
MAUREEN - Sylwia Różycka
JOAN - Dorota Pawłowska
ROGER - Mariusz Totoszko
MARK - Grzegorz Duda
ANGEL - Filip Cembala
COLINS - Piotr Charczuk
BENNY - Jakub Gwit

Zespół:
Beata Andrzejewska
Milena Krzemińska
Anna Haba
Karolina Śmietana
Agata Ulatowska
Daniel Basiński
Piotr Huegel
Grzegorz Jamro
Mariusz Tatkowski
Karolina Juźko


Autor: Dagmara Grodzka

Imię:
(wymagane)

E-mail:
(wymagane)

Adres email nie będzie publikowany.
Komentarz:
(wymagane)


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce.
Z naszej strony informujemy, że nasze "ciasteczka" służą tylko i wyłącznie bieżącej pracy serwisu.

Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij w Zamknij.

statystyka